Jak uniknąć zostawiania śladów szminki na kieliszku?

Wojciech S. Wocław

Na ten temat trudno mi powiedziec cokolwiek z własnego doświadczenia… Zajrzałem jednak do jednej i drugiej książki, zasięgnąłem rady moich znajomych i koleżanek, i tak przygotowany mogą teraz odpowiedzieć na jedno z częściej zadawanych pytań w kontekście savoir-vivre’u przy stole.

Panie nierzadko pytają o ten problem, ponieważ ślady szminki na brzegu kieliszka podczas eleganckiego przyjęcia czy kolacji w restauracji powodują raczej niemiłe wrażenia, podobnie zresztą tłuste pieczątki naszych ust. Tych ostatnich da się uniknąć dzieki serwecie, którą osuszamy usta za każdym razem, zanim weźmiemy łyk wina czy wody.

Zacznijmy od tego, że nałożenie i dobranie szminki w taki sposób, aby w ogóle nie odbijała się na szkle jest dość karkołomne. To dostateczny powód, by wykazać się większą wyrozumiałościa wobec pań, ale zupełnie niewystarczający, by zaniechać jakichkolwiek poszukiwań. Na sklepowych półkach można bowiem znaleźć trwalsze matowe pomadki, które przysychają na ustach i w przeciwieństwie do tych o kremowej i lśniącej konsystencji przynoszą pożądane efekty. Jeśli kobieta nie chce zostawiać na brzegu kieliszka pomadkowego śladku ust, lepiej żeby zupełnie zrezygnowała z błyszczyków w intensywnych kolorach. Po nałożeniu matowej pomadki dodatkowo warto odcisnąć usta na chusteczce higienicznej. Przed wyjściem do restauracji na pewno wartoprzestestować wybrane dla siebie rozwiązanie.

Natalia Dylczyk, solistka Cirque du Soleil w Las Vegas, jedyna Polka, która występowała tam w solowej roli, założycielka i dyrektor artystyczna Nashi Art, zdradziła mi rozwiązanie, które sama stosowała podczas swoich występów: Wystarczy pokryć szminkę pudrem transparentnym. Najłatwiej gąbeczką, ale tak, by nie rozcierać „mokrej warstwy“, a jedynie wklepać puder i zabezpieczyć pomadkę. Nie należy żałować pudru, usta powinny być wręcz białe. Następnie należy pędzlem usunąć jego nadmiar. Można jeść i pić bez obaw, zarówno o wygląd ust, jak i niechciane ślady!

Od lewej: Natalia Dylczyk, Wojciech S. Wocław i Michał Derlicki podczas gali finałowej Screen&Sound 2018.

Wojciech S. Wocław

Menu